Przejdź do treści
Zielony elektron — dom, który przechodzi na prąd

Bilans roczny: ile kilowatogodzin dopisze każda zmiana

Pytanie „ile to będzie kosztować" jest źle postawione na starcie, bo cena energii zmienia się niezależnie od ciebie. Pytanie, na które da się odpowiedzieć rzetelnie, brzmi: ile kilowatogodzin przybędzie w ciągu roku. Mając tę liczbę, koszt policzysz w minutę na podstawie stawek z własnej faktury i przeliczysz ponownie, gdy stawki się zmienią.

Bilans robi się osobno dla każdej zmiany, a dopiero na końcu sumuje. Poniżej kolejność, która pozwala nie pogubić się w danych.

Krok pierwszy: dzisiejsze zużycie prądu

Zbierz faktury za energię elektryczną z pełnych dwunastu miesięcy i zsumuj kilowatogodziny. To twoja baza, do której będziesz dodawał kolejne pozycje. Zapisz też grupę taryfową — decyduje o tym, czy energia jest rozliczana jednakowo przez całą dobę, czy w strefach.

Jeżeli w domu pracuje licznik zdalnego odczytu, zajrzyj do portalu swojego operatora. Zwykle znajdziesz tam zużycie w krótkich okresach, a nie tylko sumę z całego rozliczenia. Ta sama liczba kilowatogodzin rozłożona równo i skupiona w kilku godzinach wieczorem to dwie różne sytuacje — i dla taryfy, i dla mocy.

Krok drugi: ogrzewanie, czyli największa pozycja

Zacznij od zapotrzebowania budynku na ciepło, wyrażonego w kilowatogodzinach na rok. Są trzy sposoby, żeby je poznać, i najlepiej użyć więcej niż jednego.

Z faktury za dzisiejsze paliwo

Przy gazie z sieci rozliczenie podaje energię wprost w kilowatogodzinach, obok objętości w metrach sześciennych. To energia zawarta w paliwie, więc żeby otrzymać ciepło dostarczone do budynku, trzeba ją pomnożyć przez sezonową sprawność kotła — zawsze niższą od nominalnej i tym niższą, im starsze urządzenie i im bardziej przewymiarowane. Jeżeli nie znasz tej sprawności, policz dwa warianty: ostrożny i optymistyczny. Zobaczysz od razu, jak bardzo wynik od niej zależy.

Przy paliwach stałych zamiast kilowatogodzin masz tony lub metry przestrzenne. Energię otrzymasz, mnożąc ilość przez wartość opałową podaną w specyfikacji paliwa, a następnie przez sprawność kotła. Przy drewnie i pellecie sporą rolę odgrywa wilgotność, więc traktuj wynik jako przedział, nie punkt.

Ze świadectwa charakterystyki energetycznej lub projektu

Dokumenty budynku podają zapotrzebowanie obliczeniowe. Bywa ono odległe od zużycia rzeczywistego, bo opiera się na założonych temperaturach i sposobie użytkowania, ale jako punkt odniesienia jest cenne — zwłaszcza gdy rachunek z faktur wyszedł podejrzanie nisko, bo dom był niedogrzewany.

Z audytu energetycznego

Najdokładniejsza, ale i najbardziej pracochłonna droga. Ma sens, gdy planujesz również ocieplenie, bo wtedy interesuje cię nie dzisiejsze zapotrzebowanie, tylko to po pracach.

Krok trzeci: podziel, nie mnóż

Pompa ciepła zużywa prąd na przenoszenie ciepła z otoczenia do budynku, więc dostarcza więcej ciepła, niż pobiera energii elektrycznej. Stosunek tych wielkości w całym sezonie opisuje sezonowy współczynnik efektywności. Zużycie prądu na ogrzewanie to zapotrzebowanie na ciepło podzielone przez ten współczynnik.

Trzy uwagi, bez których wynik będzie za dobry. Po pierwsze, wartości z karty technicznej dotyczą warunków badania, a nie twojego domu — realny wynik sezonowy zależy od temperatury zasilania instalacji, sposobu sterowania i tego, ile razy urządzenie się załącza. Po drugie, im niższa temperatura wody w obiegu, tym lepszy współczynnik; instalacja podłogowa pracuje w innym punkcie niż stare grzejniki. Po trzecie, w najzimniejsze dni pracę wspiera grzałka elektryczna, która grzeje z efektywnością gorszą niż sama pompa, więc jej udział warto oszacować osobno, zamiast udawać, że go nie ma.

Krok czwarty: ciepła woda osobno

Ciepła woda ma tę zaletę, że łatwo ją wydzielić z dzisiejszych rachunków. Jeżeli dom jest ogrzewany tym samym urządzeniem, którym podgrzewana jest woda, to zużycie paliwa w miesiącach letnich pochodzi prawie wyłącznie z podgrzewania wody. Weź lipiec i sierpień, uśrednij, pomnóż przez dwanaście — i masz roczne zapotrzebowanie na ciepło do wody, wolne od zgadywania liczby kąpieli.

Dalej postępujesz tak samo jak przy ogrzewaniu: dzielisz przez efektywność urządzenia, które ma tę wodę podgrzewać. Warto pamiętać, że woda użytkowa wymaga wyższej temperatury niż ogrzewanie podłogowe, więc efektywność w tym trybie jest niższa niż średnia sezonowa dla ogrzewania.

Krok piąty: samochód

Najprostszy rachunek w całym bilansie. Roczny przebieg pomnóż przez zużycie na sto kilometrów i podziel przez sto. Zużycie znajdziesz w danych pojazdu, ale realne bywa wyższe od katalogowego, a zimą rośnie, bo ogrzewanie kabiny i akumulatora pobiera energię z tego samego źródła co jazda.

Do wyniku dolicz straty ładowania. Licznik w domu mierzy energię pobraną z sieci, a nie tę, która trafiła do akumulatora; różnica zostaje w ładowarce, w przewodzie i w samym pojeździe. Wielkość tej różnicy zależy od mocy ładowania i temperatury, więc potraktuj ją jako narzut, a nie stałą.

Jeżeli planujesz ładować w garażu, przeczytaj też tekst /blog/ladowanie-samochodu-w-domu/ — kilowatogodziny to jedna sprawa, a moc ładowania druga.

Krok szósty: kuchnia

Płyta indukcyjna zamienia energię elektryczną na ciepło w naczyniu, więc tutaj żadnego dzielenia nie ma. Gotowanie trwa jednak krótko i pola rzadko pracują na pełnej mocy, dlatego w skali roku jest to pozycja niewielka w porównaniu z ogrzewaniem czy samochodem. Jeśli chcesz ją oszacować, przyjmij tygodniowy czas gotowania i realnie używaną moc, a nie moc maksymalną z tabliczki.

Znaczenie płyty ujawnia się gdzie indziej — w chwilowym poborze. Wraca to na stronie /moc-przylaczeniowa/.

Krok siódmy: suma i jej rozkład

Dodaj do dzisiejszego zużycia prądu wszystkie policzone pozycje. Otrzymana liczba jest twoim nowym zużyciem rocznym. Zanim jednak przeliczysz ją na pieniądze, spójrz na rozkład w roku i w dobie.

Ogrzewanie skupia się w kilku miesiącach, więc rachunki zimowe wzrosną nieproporcjonalnie do średniej. Ciepła woda rozkłada się równo. Samochód zależy od tego, kiedy stoi w garażu. Jeżeli dużą część zużycia da się przesunąć na godziny taniej strefy — a ładowanie samochodu i podgrzewanie zasobnika wody dają się przesuwać najłatwiej — warto sprawdzić, jakie warianty rozliczeń oferuje twój sprzedawca i jakie grupy taryfowe udostępnia twój operator. Dostępność zależy od umowy i od licznika, dlatego pytanie kieruj do nich, a nie do kalkulatora.

Czego ten bilans nie obejmuje

Instalacja fotowoltaiczna nie zmienia zużycia domu — zmienia to, skąd bierze się energia w danej chwili i jak wygląda rozliczenie. Podobnie magazyn energii: przesuwa pobór w czasie, kosztem strat na ładowaniu i rozładowaniu. Zasady rozliczania energii wprowadzanej do sieci przez prosumentów zmieniały się kilkukrotnie i warto je sprawdzić w aktualnym brzmieniu przepisów oraz w umowie, zamiast opierać się na opisach sprzed lat.

Bilans nie mówi też nic o mocy. Można zmieścić się w każdej rocznej sumie i mimo to wybijać zabezpieczenie kilka razy w miesiącu, bo trzy odbiorniki włączają się o tej samej porze.

Sprawdź, czy zmieścisz się w swojej mocy

Zobacz, skąd bierze się nowy rachunek po montażu pompy