Ładowanie samochodu w domu: ile mocy naprawdę potrzebujesz
Prosty rachunek z godzin postoju, różnica między ładowaniem jedno- i trójfazowym, dlaczego wyższa moc rzadko zmienia cokolwiek w codziennym użytkowaniu i jakie warunki musi spełnić obwód, żeby ładowanie w garażu było bezpieczne.
Wybór ładowarki bywa sprowadzany do jednego pytania: ile kilowatów. Tymczasem w domu decyduje coś innego — ile godzin samochód stoi podłączony. Gdy podstawi się tę liczbę do rachunku, większość dylematów rozwiązuje się sama.
Rachunek z godzin postoju
Ładowanie to iloczyn mocy i czasu. Ładowarka o mocy jednego kilowata przez godzinę dostarczy jedną kilowatogodzinę, pomniejszoną o straty. Jeżeli więc samochód stoi w garażu od wieczora do rana, do dyspozycji jest kilkanaście godzin.
Podstaw własne dane. Ładowarka jednofazowa przy prądzie szesnastu amperów i napięciu około 230 V daje w przybliżeniu 3,7 kW, więc przez dziesięć godzin postoju dostarczy około 37 kWh, mniej straty. Zestaw to z dzienną potrzebą wyliczoną z przebiegu i zużycia na sto kilometrów — sposób liczenia opisuje strona /ile-pradu-zuzyje-dom/. Dla codziennych dojazdów wynik zwykle wychodzi z zapasem.
Ładowanie trójfazowe przy tym samym prądzie na fazę daje w przybliżeniu 11 kW, a przy prądzie trzydziestu dwóch amperów około 22 kW. Skraca to czas ładowania, ale skrócenie ma sens tylko wtedy, gdy czas naprawdę jest wąskim gardłem. Jeżeli samochód i tak stoi całą noc, różnica między czterema a jedenastoma godzinami ładowania jest różnicą, której nikt nie zauważy.
Kiedy wyższa moc rzeczywiście się przydaje
Są sytuacje, w których zapas mocy ma wartość. Gdy dom obsługuje dwa samochody, które trzeba naładować tej samej nocy. Gdy okno postoju jest krótkie, bo pojazd wraca i wyjeżdża w ciągu dnia. Gdy taryfa premiuje wąski przedział godzin i chcesz zmieścić w nim całe ładowanie. Gdy pojazd służy do pracy i nieprzewidziane kursy zdarzają się regularnie.
W pozostałych przypadkach wyższa moc kupuje głównie komfort psychiczny — i bywa, że kosztuje więcej niż samo urządzenie, bo wymusza podniesienie mocy umownej, przebudowę obwodu albo jedno i drugie.
Trzy fazy to nie zawsze trzy razy więcej
Ładowanie trójfazowe wymaga, żeby przyłącze było trójfazowe, obwód przygotowany, a sam pojazd potrafił z takiego ładowania korzystać. Nie każdy samochód ma ładowarkę pokładową obsługującą pełne trzy fazy — parametr ten podaje dokumentacja pojazdu i warto go sprawdzić przed zakupem ładowarki, a nie po.
Druga sprawa to rozłożenie obciążenia. Ładowarka jednofazowa obciąża tylko jedną fazę i to na niej pojawia się cały prąd ładowania. Jeżeli na tej samej fazie pracują inne duże odbiorniki, limit zostanie osiągnięty szybciej, niż wynikałoby z sumy mocy domu. Zasadę tę wyjaśnia strona /moc-przylaczeniowa/.
Zwykłe gniazdo, ładowarka przenośna, ładowarka ścienna
Ładowanie z gniazda ogólnego przeznaczenia bywa traktowane jako rozwiązanie awaryjne i taka jest jego rola. Gniazdo, przedłużacz i przewody w starej instalacji nie były projektowane do wielogodzinnego poboru bliskiego dopuszczalnemu prądowi, a właśnie tak wygląda ładowanie. Skutkiem bywa nagrzewanie się połączeń.
Ładowarka przenośna dostarczana z pojazdem służy do ładowania okazjonalnego i zwykle ma ograniczoną moc, którą można dodatkowo obniżyć. Rozwiązaniem docelowym dla domu jest urządzenie zamontowane na stałe, zasilane własnym obwodem wyprowadzonym z rozdzielnicy.
Warunki, które musi spełnić obwód
To jest część, której nie robi się samodzielnie. Kilka rzeczy warto jednak rozumieć, żeby rozmowa z instalatorem była konkretna.
Obwód ładowania powinien być wydzielony i zabezpieczony odpowiednio do prądu ładowania oraz długości i przekroju przewodu. Konieczna jest ochrona różnicowoprądowa dobrana do rodzaju prądu upływowego, jaki może wystąpić przy ładowaniu pojazdu; część ładowarek ma odpowiednie zabezpieczenie wbudowane, część wymaga zewnętrznego — informuje o tym instrukcja urządzenia. Instalacja wymaga sprawdzenia skuteczności ochrony przeciwporażeniowej po wykonaniu, a w garażu podziemnym budynku wielorodzinnego dochodzą jeszcze uzgodnienia ze wspólnotą albo spółdzielnią oraz kwestia opomiarowania.
Osobno warto zapytać o funkcję ograniczania mocy ładowania w zależności od bieżącego poboru w domu. Ładowarka wyposażona w taki układ zmniejsza prąd, gdy w domu włączają się inne odbiorniki, i zwiększa go, gdy pobór spada. Bywa to tańsze niż podnoszenie mocy umownej i rozwiązuje dokładnie ten problem, dla którego moc się podnosi.
Ładowanie a taryfa
Ładowanie jest najbardziej podatnym na przesunięcie odbiornikiem w całym domu, bo samochód stoi dłużej, niż trwa ładowanie. Jeżeli rozliczenie przewiduje tańsze godziny, wystarczy ustawić harmonogram w ładowarce albo w pojeździe. Warto sprawdzić, czy harmonogram działa również wtedy, gdy przewód zostaje wpięty poza oknem taniej strefy, i czy nie rozpoczyna ładowania natychmiast po podłączeniu.
Dostępność wariantów strefowych oraz rozliczeń opartych na cenach zmiennych w ciągu doby zależy od sprzedawcy, od operatora i od zainstalowanego licznika. To pytanie do nich, a nie do sprzedawcy samochodu.
Krótka lista przed zakupem
Sprawdź, ile godzin samochód realnie stoi w miejscu, w którym można go ładować. Policz dzienną potrzebę z przebiegu. Sprawdź, czy pojazd obsługuje ładowanie trójfazowe. Sprawdź, ile masz mocy umownej i jak wygląda dziś wieczorny szczyt w domu. Zapytaj o funkcję zarządzania mocą. Dopiero na końcu wybieraj urządzenie.
Ta kolejność zwykle prowadzi do rozwiązania skromniejszego, niż zakładano na początku — i działającego lepiej, bo dopasowanego do rytmu domu, a nie do maksymalnych parametrów z ulotki.